Historia 5-letniej Poli,

której w gorączce łatwiej było poprosić o wodę po angielsku niż po polsku.

39 stopni gorączki, kaszel, 5-letnia Pola woła mnie o 3. nad ranem. Pierwsze, co od niej słyszę cichym głosikiem to:

– I’m thirsty! (chce mi się pić)

Zamurowało mnie i jednocześnie oniemiałam ze wzruszenia.

Mózg na tym etapie rozwoju dziecka nie zastanawia się, który język jest podstawowy, tylko wybiera ten, w którym jest mu w danym momencie łatwiej. I dla Poli, w środku nocy, w gorączce, angielski okazał się dostępniejszy.

To był bardzo dobitny dowód na to, że moje dziecko uczy się języka w sposób bardzo naturalny, kodując go jako język komunikacji.

Metoda Teddy Eddie jest tak zbliżona do przyswajania języka ojczystego, że może zrównać w głowie kilkulatków dwa języki.
To najbliższe dwujęzyczności, co możemy dać naszym dzieciom.

Tamtej nocy wiedziałam, że decyzja, którą podjęłam pół roku wcześniej była jedną z najlepszych dla mnie jako mamy i właścicielki szkoły językowej.

W 2014 r. moja szkoła Friday English już istniała, a Pola kończyła 5 lat. Wiedziałam, że to ostatni moment u dziecka na wykorzystanie jego naturalnych predyspozycji językowych, które w tym wieku pracują jeszcze na najwyższych obrotach. Chciałam zapisać ją na kurs języka angielskiego, ale u nas w szkole nie prowadziliśmy jeszcze zajęć dla małych dzieci.

Szukałam rozwiązań.

Na Międzynarodowym Kongresie Języków Obcych w Warszawie poznałam jedną z autorek metody Teddy Eddie, także mamę, która swoim dzieciom chciała stworzyć szansę na dobry start.

Ola, z ciążowym brzuszkiem mówiła do mikrofonu o Teddy Eddie, a ja już wiedziałam, że ten mały miś Eddie musi zamieszkać we Friday English, choćby Pola miała być jedyną uczestniczką tego kursu.

Moja córka nie musiała jednak chodzić na zajęcia sama. Nasi mali kursanci pokochali pełne zabawy zajęcia, a i ich rodzice byli zaskoczeni tak szybkimi efektami. Grupy rozrastały się w szalonym tempie.

Metoda Teddy Eddie w tym samym czasie, dzięki swoim efektom i skuteczności zdobywała rzesze fanów w całej Polsce. Dziś uczy się nią już ponad 28 tysięcy dzieci!

Teddy Eddie uczy angielskiego w sposób naturalny, tak, jak każdy z nas uczył się swojego ojczystego języka. Bez wyrwanych z kontekstu nazw kolorów, cyferek i pór roku, za to od razu pełnymi zdaniami, które dzieci mogą instynktownie wykorzystać w zabawie np. w sklep, wizytę u lekarza, czy w restaurację.

Od tamtej nocy, gdy usłyszałam od Poli w gorączce “I’m thirsty” minęło 8 lat. Dziś Pola ma 13 lat i w zeszłym roku zdała na 100% swój egzamin Cambridge.

Ale nie tylko Pola – wszystkie dzieci, które uczą się z nami od początku, zdały ten egzamin z maksymalnym wynikiem.

Obserwując efekty, jakie przynosi nauka z Teddy Eddie, zdałam sobie sprawę, że to, co robię ma ogromny sens.
I zapragnęłam więcej.

Dzieci, po kursie Teddy Eddie, o których mówimy już „zaawansowane”, bo rzeczywiście mówią i czytają po angielsku, mogą kontynuować u nas naukę dzięki metodzie Savvy Ed. To niezwykły i ambitny kurs kontynuacyjny dla dzieci wczesnoszkolnych.

Na tym etapie towarzyszy nam też przygotowanie do egzaminów Cambridge. Chcemy, aby nasi uczniowie, a także i Wy, drodzy rodzice, obiektywnie zobaczyli, jak dużo potrafimy razem osiągnąć!

Oficjalna strona metody:
www.edubears.pl

Zacznij budować z nami językową pewność siebie Twojego dziecka już dzisiaj.